12 marca 2026 r.

20 lat temu , w 2006 roku razem z Teresą Kapelą i kilkoma wielodzietnymi rodzinami organizowaliśmy, właśnie w tej Sali Kolumnowej, konferencję pt. “Duże rodziny bogactwem i nadzieją dla Polski”. Celem było zwrócenie uwagi na trudną sytuację rodzin wielodzietnych, ich negatywny i krzywdzacy wizerunek, brak polityki rodzinnej oraz na – już wtedy widoczny - kryzys demograficzny. Konferencja zaowocowała stowarzyszeniem się środowiska w Związek Dużych Rodzin “Trzy Plus”.
Rodziny wielodzietne w obecnej sytuacji demograficznej są najbardziej pożądanym modelem rodziny. Bez tego modelu nie osiągniemy wyższego wskaźnika dzietności. Wśród nich około ¾ to rodziny z trójką dzieci, ale nie możemy zapominać, że w pojęciu wielodzieności mieszczą się także rodziny, które nazywamy wysokowielodzietnymi, mające 6,…, 8…10, … kilkanaścioro dzieci. Najwięksżą rodziną, którą spotkaliśmy była rodzina z 21 dzieci (z jednej matki I jednego ojca).
Rodziny wielodzietne obecnie stanowią ok. 11% rodzin wychowujących dzieci, a dzieci wychowujące się w rodzinach wielodzietnych stanowią 30% wszystkich polskich dzieci. 20 lat temu, takich rodzin było 17% a dzieci z rodzin wielodzietnych stanowiły 36% wszystkich dzieci.
Zazwyczaj stawiamy pytanie “dlaczego rodzi się tak mało dzieci?, jakie są bariery dzietności?”
Ja bym chciała postawić inne pytanie : “Dlaczego rodziny wielodzietne w Polsce mają tak dużo dzieci?”, “Co charakteryzuje rodziny wielodzietne poza liczbą dzieci?”
Próbując odpowiedzieć na tak postawione pytania opieram się na badaniach przeprowadzonych przez Związek Dużych Rodzin oraz IPSOS w 2016 roku.
Wśród cech wyróżniających rodziny wielodzietne można wymienić mniejszy procent rozwodów i większy niż wśród ogółu rodzin udział rodzin opartych na małżeństwie formalnie zawartym (84%). Drugim wyróżnikiem jest większy procent kobiet pracujących w domu, opiekujących się dziećmi I wychowujących je w domu, mniejszy procent korzysta ze żłobka. Trzecim: tylko 4 % rodziców wielodzetnych określa się jako niewierzące, czyli 96% jako wierzące
Możemy stwierdzić, że dużą rolę w kształtowaniu rodziny wielodzietnej odgrywają wzorce rodzinne: rodzice wielodzietni w większości pochodzą z rodzin wielodzietnych. W 57% dotyczy to obydwojga rodziców a w 33% jednej strony: matki albo ojca. Tylko 10% rodziców wielodzietnych nie miało doświadczenia wielodzietności w swojej rodzinie pochodzenia.
Dają do myślenia wyniki dotyczące postaw wobec planowania dzieci.
Połowa rodzin wielodzietnych deklaruje, że nie planowała wielodzietności (40% rodzin z 3 dzieci, 66% rodzin z czwórką). Większość par w ogóle nie zakładała, jak liczna będzie ich rodzina. Każde kolejne dziecko było przyjmowane jako dar.
Z tych wielodzietnych, którzy planowali określoną ilość dzieci 71% ma ich więcej niż zaplanowali.
Jestem mamą 7 dzieci. Otóż dziesiątki razy stawiano mi pytanie: A czy wszystkie planowane? A które planowane? Planowane, czy nie planowane? A ja odpowiadałam: co za różnica? Owszem, jest różnica, czy chciane, czy nie chciane, kochane, czy nie kochane - to można poznać po dziecku. Dziecko planowane od nieplanowanego nie różni się niczym. Wszystkie moje dzieci, zupełnie niezależnie, czy zaplanowane, czy nie, były tak samo chciane I z radością wyczekane, bo nie ma nic lepszego, co mogłoby mnie spotkać niż moje dziecko, moje wspólne z mężem dziecko. Niezależnie od wysiłku i pracy, którą się podejmuje. Mój mąż mawiał: “A czy ktoś nam obiecywał, że będzie łatwo?”
Na pytanie, czy zamierzają mieć kolejne dzieci, 8% rodziców wielodzietnych odpowiedziało twierdząco a 30% zadeklarowało otwartość na każde następne dziecko.
Po wprowadzeniu 500+ I potem 800+, rodziny sa obecnie w lepszej, choć często nadal trudnej kondycji finansowej niż były w 2016 roku. Co do sytuacji mieszkaniwej: średnio na osobę w rodzinach wielodzietnych przypada 15,6 m2. Statystycznie w Polsce na osobę przypada 30 m2. Sytuacja materialna I mieszkaniowa jest statystycznie gorsza od ogółu ludności.
Podsumowując : motywacje do posiadania rodziny wielodzietnej są przede wszystkim poza finansowe I poza mieszkaniowe. Częściowo dziedziczne. Z badan jakościowych wynika, ze motywacje do posiadania dużej rodziny związane są głównie ze społecznymi aspektami życia: więzią, byciem razem, poczuciem bezpieczeństwa, radością, spełnieniem, dumą z posiadania dzieci, poczuciem rozwoju osobistego.
Związek Dużych Rodzin formułował postulaty dotyczące polityki rodzinnej od początku swojego istnienia. Większość z nich została spełniona. Możemy chwalić się rozwiniętą polityką rodzinną. Niestety nie zapobiegła dalszemu obniżaniu się dzietności w Polsce. Dlatego potrzebujemy pogłębionej analizy. Identyfikujemy się z wieloma postulatami zawartymi w książkach pana Mateusza Łakomego, Bartosza Marczuka i Michała Kota.
Pozytywnie oceniamy wprowadzenie wielu instrumentów polityki rodzinnej. Ale w niektórych są ukryte mechanizmy dyskryminacyjne. W pierwszym rzędzie przedstawię te postulaty, które wyeliminują nierówności, osłabią dyskryminację rodzin wychowujących dzieci – zwłaszcza tych wielodzietnych .
Obecny system podatkowy dyskryminuje rodziny oparte na związku małżeńskim formalnie zawartym, pozwalając rozliczać się z dziećmi wyłącznie samotnym rodzicom lub rozwiedzionym małżeństwom (regulacja wprowadzona w 2004 r.). Zawieranie związku małżeńskiego przy obecnym systemie (zwłaszcza gdy jest więcej dzieci w rodzinie) jest nie tylko nieopłacalne, ale oznacza coroczne dopłacanie do systemu podatkowego za pozostawanie w związku małżeńskim. Jest to finansowa zachęta do rozwodów i separacji lub po prostu nie zawierania małżeństwa.
Postulujemy wprowadzenie systemu ilorazu podatkowego , który pozwala na uzależnienie obciążeń podatkowych od liczby osób w rodzinie I zarazem likwiduje dyskryminację podatkową małżeństw. Całkowity dochód rodziny dzielony jest przez liczbę osób w rodzinie. Liczba osób może być szacowana w sposób prosty albo zmodyfikowany (osoby dorosłe jako “1” a dzieci np jako “0,5”). Dochód jest opodatkowany po podziale na ilość osób w rodzinie, dzięki czemu istnieje możliwość odpowiednio późniejszego przechodzenia do wyższego progu podatkowego.
Możliwe byłoby opracowanie wariantów przejściowych lub etapowe rozszerzanie obecnych rozwiązań.
Ulga jest preferencją podatkową dla rodziców mających na utrzymaniu co najmniej czworo dzieci do kwoty pierwszego progu podatkowego. Przysługuje każdemu z rodziców jeśli pracuje zawodowo W rodzinie, w której obydwoje rodzice pracują jest to 2x 85 tys. Ale jeśli matka lub, co zdarza się rzadziej, ojciec pracuje przy wychowaniu dzieci w domu, należy się tylko rodzicowi pozostającemu na rynku pracy, czyli 1 x 85. System nie rozumie wartości pracy w domu kobiet wychowujących dużo dzieci – karze za nią finansowo, wywiera podatkową presję na aktywizację zawodową kobiet, często kosztem jakości opieki nad dziećmi.
Przy wielu plusach tego świadczenia zwracamy uwagę na jego dyskryminacyjny aspect. Otóż świadczenie ma trzy formy: dwie z nich “Aktywnie w żłobku” , “Aktywni rodzice w pracy” – zakładają, że obydwoje rodzice idą do pracy – wtedy świadczenie wynosi 1500 zł miesięcznie. Trzecia forma “Aktywnie w domu” kiedy jedno z rodziców – najczęściej mama – zostaje w domu, by opiekować się dzieckiem – wynosi 500 zł. Państwo dopłaca matkom 1000 zł miesięcznie jeśli pójdą do pracy I oddadzą swoje dziecko pod opiekę komuś innemu. Taka preferencja dla pracy I dla instytucji żłobka nie musi być w Polsce korzystna demograficzne. Badania pokazują również, że większość rodziców chciałaby opiekować się osobiście swoim dzieckiem dłużej niż rok. (2% kobiet do pół roku, 21% kobiet do roku, 23% do dwóch lat, 36% do trzech lat a 17% dłużej niż trzy lata (dane ze Strategii demograficznej ) Należy wyrównac wartość tych trzech rodzajów świadczeń, żeby dać rodzicom realny wybór formy opieki nad dzieckiem.
System emerytalny nie widzi pracy opiekuńczo-wychowawczej. Więcej dzieci, to niższa emerytura. Emerytura matczyna “Mama 4 +”, jest krokiem w dobrym kierunku. Ale za najbardziej sprawiedliwe rozwiązanie uważamy koncepcję trzeciego “filaru” w systemie emerytalnym. Rodzice otrzymywaliby świadczenie emerytalne podwyższone o część podatków i składek odprowadzonych przez ich dzieci.
Potrzebna byłaby ustawa ułatwiająca życie takim rodzinom. Możliwe obszary wsparcia: np. zwolnienie ze służby wojskowej, obniżenie opłat za śmieci,, dopłaty do czynszu, szybki dostęp do opieki medycznej, przedłużenie 800+ do końca studiów dzieci, uregulowanie kwestii transportu dla rodzin z 8 dzieci : kierowca samochodu 10 osobowego musi zrobić prawo jazdy typu D (koszt między 5 a 10 tys. zł.) – proponujemy finansowanie takiego kursu rodzicom ósemki lub więcej dzieci.
Zakaz używania smartfonów w szkołach I ograniczenie dostępu do mediów społecznościowych dla młodzieży
Wprowadzenie bonu mieszkaniowego
Wprowadzenie mediacji przedrozwodowych
Rozwijanie profilaktyki kryzysów w relacjach
Zobacz również: